29.01.2015

Chapter 22: To będzie doskonała współpraca.

 I znów perspektywa Leona :D

Otwieram zielony segregator. Kolejna masa papierów do podpisania. Jestem wściekły na siebie i na nią. Biorę do ręki czarny długopis i podpisuję pierwszą kartkę. Robię to już kolejny dzień- i już nie mam na to ochoty.
Słyszę pukanie do drzwi.
- Proszę- rzucam i przerywam podpisywanie papierów.
Klamka ugina się powoli. Drzwi lekko otwierają się.
- Skończyłam- słyszę głos szatynki.
Wstaję ze swojego wygodnego fotela. Omijam biurko i podchodzę do dziewczyny.
- Świetnie, daj wezmę to od Ciebie- mówię i zabieram z rąk szatynki segregatory.
Stawiam je koło biurka.
- Dziękuję, Leon.
Kiwam twierdząco głową nie chcąc nic powiedzieć. Nie wiem co mam jej powiedzieć. Wolę nie powiedzieć jej nic.
Wolisz ją pocałować.
- Leon daj mi jeszcze szansę.
Wzdycham. Siadam na małym skrawku biurka.
- Violetto, nie jestem w stanie.
- Leon…- szepcze.
Castillo podchodzi do mnie, ujmuje moją prawą dłoń.
- Ostatnia- patrzy mi prosto w oczy.
Wzdycham. Nie zgodzę się.
- Nie- odpowiadam- lepiej będzie jeśli już wrócisz do pracy- wyrywam dłoń z jej uścisku.
Szatynka odchodzi kilka kroków do tyłu. Wstaję z biurka.
- Masz jeszcze kilka segregatorów do podpisania- mówię i okrążam biurko.
Castillo kiwa twierdząco głową i posyła do mnie uśmiech którego nie odwzajemniam.
Nawet nie próbuję.
- Znajdziesz je u Alex- dodaję.
Violetta odwraca się i idzie w kierunku wyjścia z mojego gabinetu.
- Mogę jeszcze na nią liczyć?- pyta i otwiera drzwi.
- Prawdopodobnie- odpowiadam.
Szatynka wychodzi i cicho zamyka za sobą drzwi. 

-Leon?- słyszę pytanie szatynki.
Biorę do ręki samochodzik i zaczynam się nim bawić.
- Violetto?- śmieję się cicho.
- Leon, bądź chociaż teraz poważny.
Puszczam samochodzik, podnoszę głowę i patrzę na szatynkę.
- Mów, chcę się już bawić.               
- Zapomniałam rysunku na plastykę- szatynka zaczyna płakać.
Przytulam ją do siebie.
- Oddam Ci mój- mówię.
- Naprawdę?
- No tak- rzucam.
Oboje śmiejemy się.
- Dziękuję- szatynka szepcze cicho i całuje mnie lekko w policzek.

Czekam w swoim aucie na szatynkę. Spóźnia się już dziesięć minut. Stukam nerwowo dłońmi o kierownicę. Słucham muzyki która dobiega do mnie z głośników. Nienawidzę radia, nigdy nie ma tam muzyki jaka mi odpowiada. Słyszę otwieranie się drzwi pasażera. Spoglądam kątem oka w prawo i dostrzegam Castillo. Przekręcam kluczyk i za pierwszym razem odpalam auto.
- Przepraszam, Alex mnie zagadała- mówi i zapina pasy.
Kiwam twierdząco głową.
- Wzięłaś wszystkie projekty?- pytam nie spuszczając wzroku z drogi.
- Oczywiście- dziewczyna klepie prawą dłonią swoją czarną torebkę.
Uśmiecham się. Dobrze, że jej nie zwolniłem. Jest dobra w tym co robi.
Szukam wolnego miejsca do zaparkowania. Cofam do tyłu gdy tylko dostrzegam wolną lukę.

- Leon...Od naszej rozmowy minęły dwa tygodnie- mówi szatynka.
Staram się nie zwracać na nią uwagi. Wyciągam kluczyk ze stacyjki, odpinam pas i wysiadam z auta. Szatynka także je opuszcza.
- I co w związku z tym?- pytam i zamykam swoje auto.
- Może coś się zmieniło?
- Prawdopodobnie jeszcze nic.
Otwieram szklane drzwi i puszczam szatynkę pierwszą. Wchodzę zaraz za nią.
- Panie Vardas miło się znów widzieć, teraz w nieco innych okolicznościach ale nadal miło- mężczyzna ściska moją dłoń na powitanie. Odwzajemniam jego gest.
- O Panna Monr...
- Castillo- szatynka przerywa mężczyźnie.
- A co się stało z Panną Monroe?
- To nadal ona-  wskazuję na Violettę.
Szarowłosy lekko całuje dłoń szatynki.
Idiota, ja jestem od tego.
Chrząkam lekko zirytowany, a na twarzy Castillo pojawia się lekki uśmiech.
- Zapraszam, wszyscy już czekają- wskazuje ręką na windę.

Uśmiecham się do szatynki, dając jej znak aby zaczynała. Przerzucam slajd.
- Jak można zauważyć nasz projekt ma doskonale dopracowane udogodnienia. Zaczynając od windy a kończąc na płytach luster, które w znacznej ilości eksponują budynek- przerzucam slajd na kolejny- Oczywiście nie zapomnieliśmy uwzględnić tutaj monitoringu. W całym budynku doskonale rozmieszczone jest sto kamer, które umożliwiają obserwację każdego miejsca, także całego placu wokół.
Przerzucam kolejny raz slajd.
- Każda z lustrzanej płyty ma wbudowany solar słoneczny, dzięki czemu nie potrzeba dodatkowego źródła prądu, w razie jakiejkolwiek awarii systemu w pomieszczeniach piwnicznych zostanie zamieszczony agregat.

- Czy mają państwo jakieś pytania?- pyta szatynka a ja wlepiam w nią swój wzrok.
Mężczyzna w garniturze naprzeciwko mnie pokręcił przecząco głową. Uśmiechnąłem się. Teraz już się uda. Sprzedamy to jak nic. Gregore wysunął w naszą stronę umowę. Już się udało.
- Gratuluję świetnego zaprezentowania- powiedział  zadowolony.
Wyciągnął w moją stronę rękę z długopisem. Szybko go chwyciłem i podpisałem się w odpowiednich miejscach. Podałem przedmiot szatynce.
- To będzie doskonała współpraca. 
Spoglądam na Castillo która odkłada długopis na stół. Jej pismo nadal się nie zmieniło.

Stawiam przed Castillo szklankę z jej drinkiem, obok stawiam kufel mojego piwa.
- Gratuluję asystentko- mówię i siadam naprzeciwko niej.
- Również gratuluję szefie- szatynka chichocze.
Podnoszę kufel do góry.
- Za udaną współpracę.
Violetta podnosi swój napój.
- Za udaną współpracę- mówi i uderzamy o siebie nasze szklanki.
Wypijam całą zawartość mojego kufla.
- Nigdy nie mówiłeś, że masz w swoim domu barek- upija łyk swojego drinka.
Jak ona seksownie wygląda.
- Nigdy nie pytałaś- odpowiadam zgodnie z prawdą.
- Nie miałam kiedy, Fran zawsze Cię pilnowała.
- Teraz spokojnie możesz pytać, jak widzisz nie ma jej tutaj.
Wstaję ze swojego miejsca i idę w stronę barku. Potrzebuję czegoś mocniejszego nić piwo.
- O co tylko chcę?- pyta.
- O co tylko chcesz- otwieram jedną z szafek i wyjmuję nową butelkę alkoholu.
Spoglądam na rocznik. Idealny. Uwielbiam wino.
- Pijesz?- pytam szatynkę, na co ta kiwa twierdząco głową.
 Kładę dwa kieliszki na blacie i otwieram wino.
- Mogę pytać?
- Pytaj- zaczynam wlewać wino do jednego z kieliszków.
Szatynka kaszle cicho, prawdopodobnie w celu umocnienia swojego głosu. Szybko zjawia się przy blacie naprzeciwko mnie.
- Nadal mnie kochasz?
Przesuwam butelkę w lewą stronę słysząc jej pytanie. Szybko odstawiam wino w zielonym szkle i dłonią trącam kieliszek, który z hukiem rozbija się na drobne kawałeczki. Czerwona ciecz rozlewa się po podłodze.
Tym pytaniem mnie zagięła.
Przeczesuję nerwowo włosy dłonią. Nie wiem co mam powiedzieć. Nie wiem jak dobrać słowa.
Spoglądam na szatynkę, wyczekuje mojej odpowiedzi.
Mogłem nie pozwolić na pytania.
I w tej chwili nie obchodzi mnie już ten głupi kieliszek i to, że będę miał piękną plamę na podłodze. Obchodzi mnie to jak mam jej to powiedzieć. Co mam jej powiedzieć. Co będzie odpowiednie.

Bum, rozdział ^^ Troszeczkę mi się zeszło żeby go napisać, a raczej, żeby znaleźć czas na to żeby usiąść i mieć chociaż chwilę spokoju, bez nauki, i tak jest dziś. Ferie mi się zaczną jej :D Będę miała więcej czasu na rozdziały i czytanie innych. Ale jeszcze jutro masa balonów do pompowania na zabawę- miejmy nadzieję, że to przeżyję.
Co do rozdziału: Jest dłuższy- i mam nadzieję, że jakkolwiek to dostrzegacie (nawet nie wiecie jak bardzo chciałabym zacząć w końcu nową historię,  szablonik już czeka ^.^) Coś się dzieje w tym jakże długim rozdziale 22- co za rymy :D
Rozdziału możecie się spodziewać się od poniedziałku xd najpóźniej w czwartek- i niech mi ktoś o nim przypomni.

16 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Rozdzialik - cudaśny, jak zawsze!
      Perspektywa Leona.. Ummm. Kusząco!
      Niech powie tak! Tak! Przecież on ją kocha!
      Czekam z niecierpliwością na Leonettę! Mam nadzieję że będzie ona szybko xD

      Besos Viki :*
      Ps. Piewsza ^.^
      Ps.2. Zapraszam do mnie! :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. AAAAAAA!!!
      Tak! Perspektywa Leona! Jeszcze więcej proszę! :D (ta wymagająca ja ;d)
      Boski *-*
      To czyli Vilu pracuje u Leona... Ehh xd
      Ha! Leon nie da jej szansy! Nie da ♥ Więc Violetto nie przeszkadzaj Leonowi, bo ma pracę xd
      Pfff! Wiedziałam, że Violka jest nieogarnięta... Ale w przeszłości to jeszcze bardziej...A Verdas głupi jej oddał... Ehh. xd
      Jak Violka śmiała się spóźnić! Nie dość co zrobiła Leonowi, to jeszcze się spóźnia! Powinna przyjść do tego samochodu dzień przed! (na serio, nie czytaj tego komentarza, bo jestem chora i myślę tak strasznie głupio xd Wiem, żadna nowość :P)
      No i ten... Verdas powinien pojechać sam!
      Podpisali to dziękie Verdasowi! Na pewno! Niech ta sobie już za dużo nie wyobraża XD
      Ejj... Czy oni się ze sobą dogadują? :C Pfff...
      I ten jeszcze ją zaprosił do domu... Boże, jaki głupi xd
      Pfff! Oczywiście, że Cię nie kocha!
      Ale na serio... Dlaczego w takim momencie skończyłaś? :C Weź, dodaj szybko bo chcę się upewnić moich przypuszczeń :D

      Tak, ferie <3333

      Czekam na nexta :**

      Julson

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Nie ma na co czekać.
      Biorę się od razu za komentowanie :>

      Rozdział fantastyczny ♥
      Nadal nie jest za ciekawie między Violettą a Leonem.
      Ma jej za złe kłamstwa i te całe przebieranki.
      Rozumiem, że jest rozgoryczony, ale myślę,
      że mógłby jej chociaż wybaczyć i spróbować naprawić
      relacje między nimi, chociaż do poziomu koleżanka/kolega.

      I mamy wspomnienie z dzieciństwa ^-^
      Już jako mały chłopiec Leon był wspaniały *-*
      Oddał rysunek dla V <3

      Dzięki temu, że zmuszeni byli ze sobą współpracować,
      wypili trochę, a Leon rozluźnił się do tego stopnia,
      że zaprosił ją do siebie, normalnie porozmawiał
      i pozwolił jej pytać, o co tylko zechce.
      Nie przemyślał jednak tego do końca,
      bo wystarczyło jedno pytanie i już go zagięła
      i postawiła pod murem.

      Musi odpowiedzieć T-A-K.
      Nie ma innej możliwości.
      Kocha ją i niech więcej nie oszukuje samego siebie.
      Nadal czuję do niej to, co wcześniej.
      Wystarczy jedno słowo, a mogą być znowu oboje szczęśliwi.

      Czekam niecierpliwie na następny rozdział :*
      Całuję,
      Katie :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Hej, hejeczka <3
      No proszę, proszę kto tu dodał rozdział :D Trochę musieliśmy na niego czekać :D
      Ale nareszcie jest! I to świetny!
      Leon jeszcze zagubiony..
      Próbuje sobie wmówić że jeszcze jej nie wybaczył ale ja wiem że tak naprawdę nigdy nie przestał jej kochać i już nie może się doczekać aż będą razem :3
      No proszę, proszę Castillo jaka inteligentna - dzięki niej podpisali umowę i poszli to opić do Verdasa do domu, hmm.. Ciekawe.
      Zaczęli pić alkohol a alkohol jest bardzo zdradziecki :D
      Ale jest zdanie które najbardziej przykuło moją uwagę a mianowicie "jak ona seksownie wygląda" hehehehe, tak Leon udawaj dalej że nie chcesz - bardzo dobrze robisz.. Sarkazm oczywiście.
      To wspomnienie, jejku uwielbiam te wspomnienia <3
      Leoś oddał Violi swoją pracę na plastykę jak byli mali, słodziaśne :3
      Już wtedy się dla niej poświęcał <3
      Noi co teraz będzie? Co on jej odpowie? Mam pomysł! Może tak poprostu prawdę! :D
      Już tak czekam na tą leonettę tu <3
      Nie mogę się doczekać nexta :3
      Kocham to opowiadanie - jest świetne <3 Mogłabym tak czytać i czytać :3
      Do następnego, Kathy :*

      Buziaki, V ♥

      Usuń
  5. To jest rewelacyjne ♥
    Zauważyłam, że jest dłuższy ^^
    Bardzo mnie to cieszy :3
    Chociaż i tak czuję niedosyt.
    Sądziłam, że Leon będzie oschły dla Violetty.
    W końcu go okłamała.
    A tu taka miła niespodzianka :3
    Oczywiście to nie jest jeszcze "to" czego bym chciała, ale na razie wystarczy.
    Może w następnym rozdziale to się zmieni?
    Niech powie TAK!!
    Niech nie bawi się w jakieś uniki i po prostu jej to powie.
    "Tak, Violetta, nadal Cię kocham" ♥
    A to wspomnienie z dzieciństwa - takie słodkie *.*
    Leoś oddał Violettcie swój obrazek :3
    Czekam z niecierpliwością na rozdział 23 ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Boski!
    Oj ten Leon tak ją traktuje :(
    Szkoda mi tej Violki no.
    Leoś zazdrosny hehehe :D
    Niby nie kocha, a tu takie coś.
    No i jestem ciekawa co jej odpowie :)
    Czekam na kolejny rozdział ;*
    Kocham Cię <333

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniały znalazłam twojego bloga dopiero dzisiaj ale wzięłam się do roboty i przeczytałam każdy rozdział. Tak bardzo mnie wciągnęły. Mam nadzieje że Leon powie Violi że ją kocha

    OdpowiedzUsuń
  8. Hejoo :> !
    Znalazłam nareszcie ten link! Muszę go zapisać ! -.-
    Przez to nie komentowałam. Wybacz;** :( Ale od teraz z ręką na sercu
    obiecuję poprawę sister:-*
    Omg! Jak ja kocham perspektywę Leona <333 *-*
    Nareszcie się wie co on tam sobie myśli ;pp
    No i dobrze, że rozdział się w jakiś magiczny sposób wydłużył <333
    Czyliii jest dłuższy niż reszta :D Bardzo mnie to cieszy :*
    A tak wgl Leoś to taki malutki słodziutki chłopczyk <333
    Oddał Vilu rysuneczek <e *.*
    Kathy! Niech tylko spróbuje powiedzieć, że nie kocha to wpierdziel sister! XD ;p
    Przecież oni pasują do siebie jak ulał <33
    Czekam na next i pozdrawiam:*
    Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowny <3
    Jeju jaki przebieg akcji ! Te relacje i rozmowa Violetty i Leona !
    Rozdział świetny jak każdy !
    Masz talent, prowadzisz pięknego bloga i piszesz boskie opowiadanie <3
    Czekam z niecierpliwością na next ;**
    Pozdrawiam i całuję <3

    Kendall x

    OdpowiedzUsuń